Skip to content

Wspomnienia z moich szkół

Każdy z nas przez to przechodzi, każdy do osiemnastego roku życia musi się zmagać z problemami w szkolnych murach (chyba, że uczy się w domu, ale to inna historia), każdy musi zmagać się z dyskryminacją innych, każdy musi uznać swoją podwładność względem wyżej postawionego nauczyciela, tym krótkim wstępem witam w poście o moim odczuciu względem polskiej edukacji.

Przedszkole

Przedszkole było dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem, pierwsze wyjście do ludzi, pierwsze młodociane gangi, pierwsze przemyty zabawek. Moje wspomnienia z przedszkolem są bardzo pozytywne, dużo zabaw, wysiadywanie żołędzi, udawanie ciąży i sporadyczna nauka… koszmarna nauka. Kobieta, która (podobno) skończyła pedagogikę i próbowała nam przekazać wiedzę na temat liter, katowała nas swoimi bezmyślnymi pomysłami. Przy poznawaniu przypuśćmy litery „D” musieliśmy całe dwie strony A5 wykleić tymi literami, dla dziecka w moim wieku konkretnie monotonne, męczące i co najważniejsze nieprzynoszące żadnych efektów. Pamiętam do dziś dni, w których upaćkany klejem szukałem literek po kalendarzach, czasopismach i pisemkach dla dorosłych panów. Nauka czytania z tego marna, zabawa też, a więc po co? Po to, aby udawać, że jest się dobrym pedagogiem?Litery, które kazano nam wyklejać

Klasy 1-3

Naukę w tym okresie wspominam bardzo dobrze, pamiętam do dzisiaj mój pierwszy dzień w pierwszej klasie. Dostałem nauczycielkę, którą cała szkoła uważała za typową żmiję. Jednak okazało się prawdą, że nie ocenia się ludzi po pozorach. Była to naprawdę bliska mi osoba, cieszę się, że w takim ważnym okresie rozwoju trafiłem na pedagoga, który naprawdę wiedział, co robi. Oczywiście nie obyło się bez momentów, w których taki chłopaczkek jak ja chciał się już zabić, nie widział sensu życia, ale chyba o to w tym wszystkim chodzi, żeby troszkę nienawidzić, a jednak troszkę kochać to życie .

Klasy 4-6

Ten okres w moim życiu był bardzo burzliwy, znowu trafiłem na nauczyciela, który z nauczycielem nie powinien mieć za dużo wspólnego. Była to kobieta po trzydziestce, która uczyła w naszej szkole języka angielskiego, niestety jak większość językowców w szkole, miała ona koszmarne podejście do nauki. W klasie czwartej nasze lekcje angielskiego były łączone z klasą piątą, w dwóch osobnych salach, więc można sobie wyobrazić, jak przebiegała tak lekcja. Skończyłem klasę czwartą i BUM!

Moją szkołę zamykają, więc oczywiście czułem się zagubiony w całej sytuacji. Nowi ludzie, nowi znajomi, nowa klasa, nauczyciele… w moim móżdżku rodziło się tyle obaw, tyle ciekawości no i nastał ten pierwszy września. Pamiętam jak dziś, pojechałem do kościółka podstawionym busem, później zawiózł mnie on do szkoły i wchodzę w nowe mury. Stałem przez chwilę i nie za bardzo wiedziałem co robić, podszedł do mnie (jak teraz mi wiadomo) rok starszy chłopak i powiedział, żebym się nie wstydził, usiadłem i się zaczęła moja pięcioletnia historia z nowymi ludźmi.

Pamiętam moją bezwzględną wychowawczynię z tego okresu, była to kobieta po sześćdziesiątce, która zawsze miała racje i próbowała z nas zrobić zdyscyplinowanych ludzi. Oczywiście, że jej nie lubiłem, była dla mnie w tamtym okresie po prostu wredną istotą. Po czasie sądzę jednak, że pomogła mi ukształtować siebie takim, jakim jestem, mam być jej, za co wdzięczny, odegrała dużą rolę w moim wychowaniu.

Klasa piąta wiązała się również ze starciem bojowym! Tak w tym wieku sobie to tłumaczyłem, zostałem zaczepiony przez grupkę chłopaków, którzy za największe marzenie uważali najebanie się za szkołą. Oczywiście po raz kolejny nie pasowała im moja orientacja, co zrobili? Postanowili mnie pobić heh. Szkoła jak to szkoła postanowiła uciszyć sprawę bez większych konsekwencji.

Gimnazjum

Gimnazjum to jak dotąd najbardziej burzliwy okres w moim życiu. Była to szkoła połączona z moją podstawówką, więc ludzie zostali ci sami. Wtedy czułem, że im ufam, ale oczywiście tylko niektórym. Większość uważałem za idiotów i niewartych uwagi debili. Chociaż status na facebooku zmieniłem dopiero dwa miesiące temu to do tego, że jestem gejem, przyznałem się w pierwszej klasie gimnazjum. Znalazłem sobie wtedy chłopaczka, oczywiście była to czteromiesięczna miłość na całe życie, przeprowadzki i te sprawy. Mój coming out zaczął się od tego, że powiedziałem mojej znajomej, z perspektywy czasu mogę powiedzieć przyjaciółce o mojej orientacji, napisałem więc do niej na messengersach i zacząłem płakać nad swoim ciężkim życiu. Przyjęła to, po spowiadałem się jej i bylem szczęśliwy. W każdym razie oburzenie i niedowierzanie na temat mojej orientacji było spore, z wyjątkiem Jakuba, który od początku wołał na mnie krypto-pedał. W moim gimnazjum wydarzyło się również sporo historii, które kiedyś miały dla mnie wagę państwową, a teraz? Teraz są to jakieś mniej ważne epizody w życiu.

Tolerancja szkic
Obrazek pochodzi ze strony jednego z polskich gimnazjów. Niestety u nas było to wprost karalne.

W trzeciej klasie gimnazjum wraz z moją koleżanką działaliśmy w samorządzie szkolnym, ona była przewodniczącą, ja działałem jako „wolny gracz”. Zdołaliśmy zrobić naprawdę sporo świetnych projektów, które były chwalone w szkole. Niestety, a może stety bardziej zapisują się nam w pamięci porażki, niż sukcesy. Pewnego dnia postanowiliśmy zorganizować w szkole dzień tolerancji, nie chodziło tutaj tylko o orientacje, ale również pochodzenie, religię i różnorakiego rodzaju mniejszości. Wiedziałem, że może to się spotkać z dezaprobatą rówieśników, ale to co zrobiło grono pedagogiczne z dyrektorem na czele, przerosło moje wszelkie oczekiwania. Pierwsza osoba, która dowiedziała się o tym projekcie to moja nauczycielka języka angielskiego, niesamowita kobieta! Postanowiła ona nam pomóc, następnie przestawiliśmy projekt dyrektorowi… takiego zagorzałego konserwatysty nie widziałem jeszcze nigdy, oburzył się tym projektem i wyprosił mnie z gabinetu. Następnego dnia zostałem wyprowadzony z lekcji chemii i poproszony do dyrektora. Przez ponad godzinę (!) rozmawiał on ze mną o tolerancji, mojej orientacji itd. Do jakich wniosków doszedł? Stwierdził, że orientacja homoseksualna jest na równi z nekrofilią i pedofilami, gdy to usłyszałem, nazwałem go zgłupiałym komunistą i opuściłem gabinet. Zrobiłem źle? Powinienem toczyć dyskuje? Może i tak, ale z doświadczenia wiem, że „z głupkami nie warto rozmawiać” – Olfaktoria.

Kolejna sytuacja z gimnazjum, która zapadła mi w pamięć to ksiądz uczący religii. Nie jestem w stanie określić, w której klasie miała miejsce ta sytuacja. Była to na pewno druga, lub trzecia klasa, ale czas akcji w tej sprawie nie ma większego znaczenia. Był to czas, w którym uczęszczałem na religię, na pewnej lekcji ksiądz postanowił poruszyć „problem” homoseksualizmu w naszym kraju. Lekcja odbyła się z oburzeniem niektórych moich rówieśników, ale przebiegła bez większego problemu. Postanowiłem zgłosić sprawę do dyrektora, który jednak problemu w ogóle nie widział, więc co zrobiłem? Wystosowałem pismo do rzecznika praw dziecka o pokrzywdzenie mojej orientacji na właśnie tej lekcji. Zadzwonił do mnie przemiły pan (mam z nim kontakt do dzisiaj, pomaga mi w kwestiach spornych).  I w tym miejscu zaczęła się szkolna drama, wpłynęło pismo, że odbędzie się wizytacja, zostałem natychmiastowo wezwany do pedagoga szkolnego z zapytaniem, czy coś o tym wiem, oczywiście się przyznałem i dostałem niemały opierdol. Sprawa skończyła się na tym, że zostałem wypisany z religii i miałem przeprosić dyrektora (nie miałem zamiaru tego robić i nie zrobiłem).

Jak na ucznia gimnazjum to sporo dram? Niestety na tym się nie kończy, kolejna sytuacja, która przychodzi mi do głowy, nosi kryptonim „petycja”. Razem z wcześniej opisywaną koleżanką postanowiliśmy zaznać troszkę wolności w tych zimnych szkolnych murach. Zaczęliśmy zbierać podpisy pod wnioskiem pokazanym poniżej. Z perspektywy czasu może troszkę przesadziliśmy, lecz pod petycją podpisało się ponad 98% gimnazjalistów! Co postanowił zrobić fantastyczny dyrektor, moja wychowawczyni i rada rodziców? Stwierdzili, że uczniowie gimnazjum nie potrafią czytać, tak proszę państwa, nie musicie regulować ekranów. Uczniowie gimnazjum nie potrafią czytać, zadziwia mnie ten tekst do dzisiaj. Powiedziano nam, że podrobiliśmy podpisy, uczniowie nie wiedzieli, co podpisują, tłumaczeń było dużo, wniosek jeden. Ta szkoła to jakiś absurd, gdy poszedłem do dyrektora i skrytykowałem jego metody nauki (odnośnie do tego, że uczniowie prawdopodobnie są analfabetami) co się stało? Ponownie zostałem wywalony z gabinetu.

Wzór petycji wystosowanej do dyrektora gimnazjum.

Z każdym dniem w tym gimnazjum poziom absurdu podnosił się przynajmniej o kilka punktów procentowych. Oczywiście nie było tak, że byłem dzieckiem idealnym, bez wszelkiej winy. Robiłem też złe rzeczy, pierwsze co przychodzi mi na myśl to zwyzywanie jednego z moich rówieśników, odegrał się on na mnie w dość znaczący sposób. Schował on mój telefon do plecaka koleżanki. Nie potrafiłem go znaleźć w szkole, więc w domu postanowiłem go namierzyć i trafiło na jej adres… oczywiście pomyślałem, że mi go ukradła, na najbliższej lekcji wychowawczej jednak z płaczem przyszedł właśnie ten chłopak i zaczął się tłumaczyć. Perspektyw na tę sytuacje jest wiele, ja widzę dwie. Z jednej strony dobrze, że się przyznał, przestałem oskarżać niewinną dziewczynę, lecz druga strona jest taka, że uważam go za bardzo słaby charakter, który da się w prosty sposób złamać. Nie mógłbym zadawać się z takimi ludźmi, nienawidzę idiotek, które płaczą, gdy zrobiły coś, na co nie pozwalała im mama.

Kolejnym błędem, który popełniłem, było zbluzganie moich starych znajomych na blogu. Miałem ciężki okres, z wieloma osobami się kłóciłem, próbowałem zwalić winę za moje problemy na znajomych i wyszło z tego to, że nazwałem część dziewczyn z mojej klasy sukami, zrobiłem to w ostatni dzień szkoły przed feriami. Było to moje szczęście w nieszczęściu, ponieważ przez te dwa tygodnie sprawa rozmyła się do tego stopnia, iż nie poniosłem żadnych konsekwencji. Z perspektywy czasu żałuję tego, co zrobiłem i oficjalnie przepraszam.

Więcej sytuacji już nie będę poruszać, mam nadzieję, że po takiej krótkiej przerwie spodoba wam się mój wpis. Jeżeli przyjemnie się czytało, proszę o jakiś miły komentarz, lub udostępnienie w social mediach.


Nie chcesz takich długich przerw? Zaobserwuj mnie w social-mediach widocznych na górze strony, to ogromna motywacja.


„God is a girl whatever you say” – Nightcore