Skip to content

[WSPÓŁPRACA] Netflix and chill – akcja #hejtzahejt

Cześć! Tutaj Waszczuk z bloga waszcziblog.wordpress.com. Pcham się tutaj by opowiedzieć wam historię mojej pierwszej randki. Jednej z wielu, jakie zaliczyłem i jednej z tych, o których chciałbym zapomnieć, ale nie mogę. Zbyt śmieszno? Chyba tak, te wspaniałe spotkania z równie wartościowymi ludźmi są powodem do szaleńczego śmiechu, czasami frustracji i zażenowania.

Zatem?

To było w drugiej klasie liceum. Tak, jestem lamerski i długo czekałem na pierwszy raz. Nie jestem przecież sexmasti. – pierwsza randka w drugiej LO? Tak troszkę wieczny prawiczek haha.

Poznałem tego gościa przez internet. Koledzy mówili mi „umów się, będzie fajnie”, a ja głupi posłuchałem żeby im dogodzić. Tak, poszedłem na randkę żeby pójść, nie po to żeby kogoś poznać. Człowiek, z którym się umówiłem nigdy mi się nie podobał, ale w myśl zasady: „kto wybrzydza, ten nie rucha” przełamałem się i… – Nie podoba mi się chłopak, z którym mam iść na randkę! BOŻE JAKIE TO ŻAŁOSNE, ale cóż tylko niektórzy się szanują.

I się zaczęło.

Spotkaliśmy się bezpiecznie w parku, przy ludziach. Teraz, z perspektywy czasu, myślę sobie, że nie miałbym nic przeciwko gwałtowi, bo czasami aż łażę z jęzorem do ziemi szukając mięsa. – chodź do mnie, wsadzę ci skarpety do ryja i będę gwałcić…

Dobra, już do rzeczy.

Nie było szału. Poszliśmy w głąb parku, co by mieć więcej prywatności. Nie powiem prawie narobiłem w gacie, kiedy zauważyłem, że przede mną jest gęsty las i cisza. No nic. Przystanęliśmy przy jakimś drzewie; w połowie powalonym, na którym można było wygodnie usiąść. – on siedzi, ty już pewnie ze stojącym penisem przy nim na kolanach.

Pierwsze alarmy już wyły. Poszliśmy w las, siedzieliśmy na drzewie. Niby lubię naturę, Land Art Festiwal był przecież fajny, ale moje wyobrażenia pierwszej randki były nieco inne. Nie podobało mi się też to, że gość miał przewagę, bo znał miasto i ja po prostu nie wiedziałem gdzie można pójść nawet już nie na randkę, po prostu. – Jeżeli gość zaprasza cię do parku zamiast do restauracji to znaczy, że jest takim samym nieudacznikiem, jak ty, gdy się na to zgadasz. 

Wyjął szluga. A H A – pomyślałem sobie. No nic, oduczę go może. Może wytrzymam jednego papierosa; nienawidzę zapachu tych śmieci. Zaczęliśmy gadać. Jak to zwykle bywa, na początku było strasznie niezręcznie i głupio. Dowiedziałem się, że jest narcyzem, tak samo jak ja – kolejny alarm, bo moja duma nie zmieściłoby się w jednym pokoju z jego „egiem” – tak się to odmienia? – Wgłębiając się w ten tekst można dojść do wniosku, że to wszystko było w latach ’90.  Jak można się kogoś czepiać o szlugi XD?

No nic, przetrzymaj to Sebek, przetrzymaj. – Mówiłem sobie.

Wiecie, w mieście, w którym się uczyłem było kilka liceów. Trzy najlepsze rywalizowały między sobą, a uczniowie z tej triady formalnie na siebie pluli. Tak, on był z tej szkoły, z liceum, które powinienem omijać. – czyli taki wieśniak z ciebie, który w życiu dużego miasta nie widział.

Jezu, nie narzekałem, kiedy wypalił jednego. Potem drugiego. Za trzecim już miałem dość. – Nie mam zamiaru żyć ze smokiem. – Mówiłem do siebie cierpliwie czekając aż powie, że musi już iść. Sam bym nie poszedł, bo za cholerę nie wiedziałbym, w którą stronę się skierować by wyjść z tego cholernego lasu.

Zmroziłem się kiedy zaczął śpiewać. Ja pierdolę, kiedyś myślałem, że to urocze. Na filmach wyglądało to spoko, a tutaj? Kiedy tylko usłyszałem, że śpiewa poczułem się jak podczas klasowych urodzin, kiedy musiałem stać pod tablicą i słuchać opery w wykonaniu klasy śpiewającej mi sto lat– Jesteś taki żałosny, umawiasz się z jakimś debilem, który ci się nie podoba i jeszcze narzekasz. Było zostać w domu i walić gruchę do skarpety.

To było coś.

To było coś, po czym już skreśliłem go do końca. Najlepsze było to, że kiedy zapytał czy „jeszcze” ja pokiwałem głową jak głupi. Zaczął wyć po niemiecku. Jezusie Nazareński!

Mimo wszystko nie skreśliłem go. Poszliśmy na drugą randkę, na której już miałem mu powiedzieć, że to nie ma sensu. Niby dodał mi odwagi. A czym? Za kolejne miejsce randki wybrał wysypisko śmieci. Chyba chciał mi dać do zrozumienia, za kogo mnie ma czy coś w tym stylu, ale nie pytałem. Po pół godzinie rozeszliśmy się dzięki jego wytłumaczeniu, że ma umówione spotkanie z kolegami. Luz, mi pasowało. – „To było coś, po czym już skreśliłem go do końca” – czy ty masz kurwa jakieś problemy z myśleniem, czy jesteś zwykłym hipokrytą?

Tylko, ja mu nie odmówiłem. Nie powiedziałem, że to już koniec naszej hucznej znajomości.

Jazda zaczęła się jakiś czas później.

Chłopak chyba zebrał się na wyżyny odwagi i zaprosił mnie do siebie na „film”. Teraz już nazwałbym to raczej „netflix and chill”. Tak, oglądaliśmy film. Jakiś taki nie za bardzo przejmujący i zdaje mi się, że go widziałem. – I pewnie jak typowe polaki biedaki oglądaliście na CDA, bo Netflix za drogi…

Nie o to chodzi.

Zacznijmy od tego, że mieszkał z rodzicami, którzy w tym czasie byli w pracy. Kiedy film się skończył wrócili. Oglądaliśmy kolejny. Chłopak położył swoją głowę na moim udzie i wygodnie się rozleniwił. Mimo to zachowywał czujność i kiedy ktoś przechodził obok drzwi natychmiastowo się podnosił.  Ja siedziałem na kanapie, on leżał na mnie.  – I pewnie chciałeś już wykładać swój sprzęt ostro go zapinając.

No nic, musiałem to wytrzymać. Takie „czułości” istniały dla mnie jedynie w momencie faktycznego związku. Nie wiem, jestem strasznie wycofany, jeżeli chodzi o konkretne uczucia i krępował mnie tym, co robił.

Ale moi drodzy! Show się zaraz zacznie!

Leżąc głową na moim udzie rękami zaczął „smyrać” jedno z nich. Kręcił kółka po wewnętrznej stronie nogi niebezpiecznie blisko krocza.

Potem nagle zaczął rozpinać mi rozporek, jak gdyby nigdy nic. – Pewnie dostałeś już takiej erekcji, że jeszcze jedno dotknięcie i wytrysk… ahh te prawiczki.

Kiedy zdałem sobie sprawę, że zaraz otrzymam loda, ledwo się ogarnąłem i jedyną wymówką, jaka przyszła mi do głowy było zdanie: Ej, wiesz, głodny jestem. – Hahhaha miałem racje, pewnie doszedłeś sobie już w spodniach i musiałeś uciekać. 

Nawet nie wiecie jak szybko uciekłem z jego mieszkania i śmiejąc się w duchu jak dziewica orleańska wypełzłem z paszczy lwa, a potem skierowałem się na najbliższy autobus do domu. – Dostałeś wczesnego wytrysku i pewnie godzinami po tym spotkaniu waliłeś gruchę do azjatyckiego porno. 

Nigdy więcej Sebastian, nigdy więcej facetów z internetu. – Chyba masz jakieś problemy skoro mówisz do siebie :).

#hejtzahejt