Skip to content

Nowa marka Kim Kardashian, La Planche, przegląd kultury… – przegląd tygodnia #2

Kim Kardasian i jej nowa marka KKW Beauty

(Miejsce na popularny polski wulgaryzm) stało się! Nie sądziłem, że kiedyś na moim blogu pojawi się taka kategoria, ale przyszedł na to czas. Witam was w poście z kategorii Beauty, ciekawicie się, dlaczego taki męski mężczyzna jak ja zainteresował się kosmetykami? Wszystko dlatego, że dziewczyna, która potrafi na swoim tyłku utrzymać szampana, robi konkurencje swojej siostrze i zakłada konkurencyjną markę z kosmetykami!
Dowiedziałem się o tym, gdy przeglądałem posty na @DDOB. Przeczytałem, oniemiałem, zrozumiałem… tak w skrócie wyglądała moja reakcja na markę Kim Kardashian, na początku myślałem, że chce zrobić konkurencje swojej siostrze, ale teraz wiem, że było te pewnie sprytne zagranie Kris Kardasian, bo co robi najlepszą sprzedaż? Oczywiście, że skandal!

Wygląda troszkę jak podróbka kosmetyków Kylie.

Wreszcie powrócił kącik La Planche!

Proszę szanownych państwa, znowu okazałem się bankrutem. Idąc sobie spokojnie na spacerek z pieskiem, nagle ujrzałem kiosk, a to znaczy, że musiałem wszystkie (nie) ciężko zarobione pieniążki wydać na prasę. Tak, tak witam ponownie w kąciku la planche, ale troszkę bardziej w ożywionej formie. Będzie tutaj po prostu kilka artykułów, które mną zawładnęły! Zaczynamy od gazety, dla której kiedyś będę pisał, gazeta ta to mój ulubieniec w polskim biznesie wydawniczym. Oczywiście mowa o lipcowym wydaniu @Glamour, na okładce wita nas przepiękna Rita Ora, ale to nie okładka jest najważniejsza. Artykuł, który uważam za najlepszy to bardzo krótka opowieść o Gigi Hadid, jeszcze nigdzie nie widziałem streszczenia jej pracy w takiej przystępnej formie, w końcu wiem, co ta dziewczyna robi w życiu! W Glamour uwielbiam również porady @Dawida Wolińskiego, chociaż nie wiem, czy nie robię tego przez emocje, w końcu to mój crush forever! Niestety muszę się pożalić na pewną sytuację związaną z tym pismem. Kiedy je kupowałem, wydawało mi się jakieś mniejsze, ale dopiero, gdy wróciłem do domu, zobaczyłem, że to wersja POCKET, tak cholernie nie pasuje ono do mojej kolekcji gazet, a jak na złość nie mogę znaleźć normalnej wersji :(. Szukając materiałów do tego posta, natchnąłem się na ciekawą rzecz, którą się z wami podzielę. Ciekawiło was kiedyś, ile może zarobić takie pismo? Wchodząc na stronę wydawnictwa, możemy zobaczyć taką tabelkę:

Cennik w Glamour na rok 2017.

Jeżeli nie potraficie szybko dodawać, to zrobię to za was, po użyciu kalkulatora wychodzi na to, że za reklamy w jednym numerze Glamour zarabia dokładnie 1 160 700 zł, a to tylko zysk z reklam. Dochodzi jeszcze zysk ze sprzedaży. Cena pisma jest różna w kolejnych miesiącach, więc wyciągniemy średnią z czterech ostatnich. Wynosi ona dokładnie 5,74 zł. Według Wikipedii średni nakład Glamour wynosi 280 tys. egzemplarzy, ale sprzedaje się tylko około 150 tys. egzemplarzy, więc jeżeli teraz pomnożymy liczbę sprzedanych egzemplarzy przez średnią kwotę, to uzyskamy (niedokładną) kwotę, jaką zarabia Glamour na sprzedaży swojego pisma. Wydawnictwo zarabia na jednym numerze 861 000 zł, plus licząc zysk z reklam, łącznie wychodzi nam 2 021 700 zł na jednym numerze. Taka o to ciekawostka, musiałem przy niej używać części mózgu odpowiedzialnej za liczenie, więc mam nadzieje, że to docenicie.

Która gazeta jest u mnie kolejnym must have co miesiąc?

Oczywiście @Cosmopolitan, jaka byłaby ze mnie blogerka modowa, gdybym nie czytał tony pism dla kobiet. Niestety się kurwa zawiodłem, takiej klapy, (w podwójnym wydaniu) jaką zobaczyłem w lipcowym cosmo, się nie spodziewałem. O co mi chodzi? O dwa artykuły, pierwszy z nich jest dumnie zatytułowany „Czy twój chłopak jest trochę gejem?” z dopiskiem „Dlaczego mężczyźni hetero uprawiają seks z innymi mężczyznami”. Nie powiem, na początku stwierdziłem, że może to być świetny tekst o naszej orientacji, ale takiej kupy to się naprawdę nie spodziewałem. Treści artykułu niestety nie mogę zdradzić, ale napiszę tylko jedno zdanie skierowane do autorki tego gówna. Pani Beato Dżmuga, na tym świecie istnieje coś takiego jak biseksualizm, radzę się najpierw zapoznać z podstawowymi pojęciami o człowieku i jego seksualności, a dopiero później zacząć wypisywać idiotyzmy w tak (kiedyś) szanowanej gazecie. Jeden plus, jaki dam temu artykułowi to ładne zdjęcia chłopaków bez koszulek, lubimy to! Następna klapa, jaką zaliczył Cosmo to artykuł „Rozszyfruj jego (męski język) wiadomości. Co może się kryć za takim tytułem? Między innymi informacja o tym, że jeżeli ja używam androida, a ty iPhona to nie możemy wysyłać sobie emoji, wtedy to nie ma sensu, najlepiej od razu zakończyć taką znajomość… co tu by więcej rzec. Jedyna rzecz, która mi się spodobała w wakacyjnym wydaniu to horoskop… 18 lipca będę miał przypływ gotówki, HIGH LIFE!

Ten post wydaje się wam już za długi? Zamęczę was kolejnym pismem.

Nie martwcie się, w tym przeglądzie to już ostatnia gazeta, jedna z moich ulubionych oczywiście. Coś, co ucieszyło moje oko do tego stopnia, że postanowiłem napisać o tym na moim (jeszcze nie) popularnym blogu to mapa milionerów! O co chodzi? Magazyn @Wprost postanowił przygotować dla nas mapę, na której pokazał ilość ludzi zgłaszających zarobek ponad 1 000 000 zł do urzędu skarbowego za rok 2016. Są to bardzo satysfakcjonujące dane, ponieważ w porównaniu z poprzednimi latami liczba ta stale rośnie. Niedługo też się na niej znajdę, ale na to trzeba jeszcze troszkę poczekać. Tymczasem gratuluje i życzę pojawienia się na liście miliarderów wszystkim, którzy przekroczyli ten próg biedy (pierwszy próg podatkowy) i żyją w lepszym świecie.

Pieniądze, coś co bardzo lubię!

Music, music, czyli jak zostałem DJ

Pamiętam, jak na poprzednim blogu robiłem osobny wpis z playlistą miesiąca, cieszyło się to sporą popularnością, ale sądzę, że robienie z tego osobnego wpisu jest sporą przesadą. Dlatego playlista miesiąca będzie pojawiać się właśnie w przeglądzie tygodnia. Ten miesiąc dla mnie należał do raczej dołujących, więc utwory, jakie tu znajdziecie, nie będą należały do wesołych, ale są to hity, które powinniście znać!

Przeczytałem świetną książkę… wreszcie!

Jak myślicie, co może przeczytać taki przystojny gej jak ja? Oczywiście, że branżową lekturę, którą polecę nawet hetero chłopakowi. Jej autorem jest Marcin Szczygielski, a tytuł tego wspaniałego dzieła to znane nam wszystkim „Bierki”. Była to pozycja, którą znalazłem w iTunes Store. Opowiada ona na przemian o życiu kilku powiązanych ze sobą osób. W tym również chłopaka, który zmaga się ze swoją orientacją. Całość jest osadzona we współczesnej Warszawie, więc każdy może w tej książce odnaleźć siebie. Ja też utożsamiłem siebie sprzed kilku lat z jednym z bohaterów. Nie będę wam więcej zdradzał, po prostu zachęcam do pobrania/kupienia tej książki i sprawdzenia, czy wasze poglądy na różne sprawy okażą się zmienione. Tymczasem rozpoczynam drugą lekturę o dźwięcznej nazwie „Bomba – czyli alfabet polskiego szołbiznesu”, którą napisała ceniona przeze mnie Karolina Korwin-Piotrkowska.

Film, któremu sprzedałbym nawet dziewictwo

Pamiętam jak dziś, rok 2013. Postanowiłem wybrać się do kina, nie widziałem nic ciekawego, więc wybrałem losowy film, który się akurat zaczynał. Z kina wyszedłem z przekonaniem, że obejrzałem coś, co będzie moim ulubionym filmem przez lata. Ten wspaniały film to „Sekretne życie Waltera Mitty„. Dlaczego właśnie ten film wybrałem do tego przeglądu? Odpowiedź jest prosta, telewizja Polsat postanowiła go wyemitować dzisiaj w telewizji i uznałem, że będzie to najlepszy wybór. Wyreżyserował go Ben Stiller, który jest autorem takich filmów, jak: „Zoolander”, czy „Jaja w tropikach”. Co ciekawe główną postać w filmie odegrał Ben, czyli mamy do czynienia z sytuacją, w której reżyser staje się główną postacią. Jest to świetne połączenie. Film opowiada o mężczyźnie pracującym w redakcji jednego z zamykanych amerykańskich magazynów. Zmienia on całe swoje życie, aby odnaleźć zaginiony negatyw, który miał stanowić ostatnią okładkę tegoż magazynu… polecam gorąco. Mnie ten film chwycił za serce, dawajcie znać, jak będzie z wami!

Zdjęcie, do którego się śliniłem na Instagramie w tym miesiącu

Ciekawe daje te nagłówki prawda? Ta część nie będzie zbyt długa, chce wam po prostu przedstawić coś, co ujęło moje oczy i serduszko na tyle, że potrafiłem na to patrzeć godzinami. Zdjęcie pochodzi z topowych profili na Instagramie, a mianowicie @love.watts.

@jr #jr #lovewatts

Post udostępniony przez WATTS (@love.watts)

Maffashion ma ból dupy o karierę Jess Mercedes

Temat, który zawsze mnie interesował. Kariera i relacje osobiste największych polskich blogerek modowych, od zawsze wiedziałem, że nie do końca się one przyjaźnią, tak jak pokazują to na social-mediach. Wiele się na portalach plotkarskich mówiło o ich domniemanej nienawiści, ale nasiliło się to po Coachelli, na której dziewczyny się nawet nie spotkały. Tę samą sytuację obserwujemy na tegorocznym Open’erze. Dziewczyny porobiły sobie obozy znajomych i nawet nie myślą zbliżyć się do siebie. Mówi się, że Maffashion jest zazdrosna dlatego, że kariera Jess dopiero się rozpoczyna, a ma już ona za sobą otwarcie własnej marki i artykuł w Rosyjskim Vogue ze sobą w roli głównej. Julia to jak stwierdził @Vogule Poland blogerska babcia i jej kariera sypie się na łeb na szyje… no cóż, teraz musimy czekać na jakąś wielką dramę w polskiej blogosferze.

Koniec

Jeżeli przeczytaliście cały ten post, to jestem z was mega dumny, pracowałem nad nim dobre kilka godzin i miło by było, gdybyście to docenili (wiem, powtarzam się). Zachęcam was do komentowania, udostępniania i pisania do mnie ze swoją opinią. Chętnie też porozmawiam z wami na tematy opisane wyżej, zawsze jestem na to otwarty. Tymczasem muszę się pożegnać i do zobaczenia w kolejnym poście.

Wszystko skończone proszę państwa.

Chcesz więcej, cieknie ci ślinka? Zaobserwuj mnie w social-mediach widocznych na górze strony!


„Myślałam, że mam wszystko, kiedy mam Ciebie” – Verba & Sylwia Przybysz